Portal informacyjny powiatów: sieradzkiego, wieluńskiego, wieruszowskiego i gminy Praszka (pow. oleski)

InfoTydzień

1 września obchodzić będziemy 86. rocznicę wybuchu wojny polsko–niemieckiej, która dała początek II wojnie światowej. Wojny najokrutniejszej ze wszystkich dotychczasowych. Wojny, która pochłonęła 72 707 700 ofiar, czyli blisko 4% ówczesnej ludności Ziemi. Dziś przypomnimy tekst sprzed 14 lat, zamieszczony na naszym portalu, odnośnie kampanii wrześniowej w naszym regionie. Zapraszamy do lektury!

Nad ranem 1 IX 1939 r. do dowództwa Armii „Łódź” dotarły pierwsze meldunki dowódców dywizji o rozpoczęciu działań przez wojska niemieckie. Napłynęły także informacje o naruszeniu przestrzeni przez samoloty niemieckie.

Wojska Grupy Armii „Południe” przekroczyły granicę z Polską zgodnie z planem „Fall Weiss”. Niemiecka 8 Armia zabezpieczająca od północy natarcie 10 Armii, przeszła granicę pod Sycowem. Wykonując natarcie pozorowane siłami jednostek Landwehry i granicznych w kierunku Rawicza i Leszna w celu zmylenia obrony polskiej, głównymi siłami ruszyła przez Kępno na Sieradz. XIII korpus wypełniając główne zadania armii nacierał przez Kępno ku przeprawom na Warcie, które miał opanować po obu stronach Sieradza. X korpus (24 i 30 DP) działał w sąsiedztwie północnego skrzydła XIII korpusu przez Międzybórz, Grabów na miejscowość Warta, którą miał opanować by utworzyć w niej przyczółki. Natarcie 8 Armii i części sił północnego zgrupowania 10 armii napotkało zorganizowany i wytrwały opór polskich oddziałów już wkrótce po przekroczeniu granicy.

Przez cały dzień nie ustawały naloty samolotów niemieckich.   Pierwszego września rano, nie pamiętam już teraz, która to była godzina – wspominał po latach Zygmunt Widelski, podoficer 31 pułku piechoty (dalej pp) – w całym Sieradzu zagrały syreny. Nad miastem przeleciały niemieckie samoloty z krzyżami na skrzydłach. Jak się później dowiedziałem, samoloty te wracały znad Wielunia.

Wieczorem  1 września gen. F. Dindorf – Ankowicz, realizując rozkaz swego dowódcy, nakazał przemarsz 30 pp z artylerią do lasu w rejon Chajew – Kliczków – Wojków. W końcu 30 pp wraz z artylerią pomaszerował do lasu na zachód od Brąszewic, 31 pp. także z dywizjonem artylerii rozlokowany został w lesie w rejonie Klonowa – Kliczków.   Ruchy wojsk rozpoczęły się po zmroku.

Tego samego dnia, również wieczorem, oddział wydzielony płka dypl. J. Grobickiego toczył zacięte walki w rejonie Bolesławca. Wkrótce jednak zarządzono odwrót, by obsadzić linię Sokolniki – Walichnowy. W nocy z 1na 2 września płk dypl. J. Grobicki otrzymał rozkaz od gen. F. Dindorfa – Ankowicza, aby osłonic dywizję poprzez obronę szosy Lututów – Złoczew, utrzymując przy tym łączność z 28 DP. Tak kończył się pierwszy dzień wojny.

Od rana 2 września 8 armia kontynuowała natarcie. Jej 24 DP posuwała się w kierunku Grabowa i Błaszek, a 10 DP maszerowała w kierunku Węglewice – Brąszewice. Obie uderzyły na skrzydła oddziału wydzielonego nr 1, który bronił odcinka o długości 20 km nad Prosną i uchwyciły tam przyczółki.

W tym samym czasie gen. F. Dindorf – Ankowicz  stacjonował w Chajewie. Przybył do niego płk J. Zientarski, który meldował, że Niemcy przesuwają się od strony Kuźnicy Grabowskiej, zagrażając tyłom Oddziału Wydzielonego nr 1. Pod wpływem tej informacji, dowódca dywizji zdecydował, że jego oddziały wykonają kontratak.  Wyznaczył do tej akcji 30 pp wraz z II dywizjonem pal.

Po południu I batalion 30 pp otrzymał rozkaz uderzenia w kierunku południowo – zachodnim, miał dotrzeć w okolice wsi Szale i Leliwa, a II miał zająć las w pobliżu wsi Dubisy. Natarcie 30 pp. i II dywizjonu pal ruszyło około godziny 16.00. Mimo że II batalion przeszedł wieś Salomony, to do zmroku nie nawiązał kontaktu z nieprzyjacielem.

Po godz. 17.00 na rozkaz naczelnego wodza E, Śmigłego – Rydza gen. F. Dindorf – Ankowiczowi miał zająć odcinek obronny w Sieradzu. Jednocześnie miał zabezpieczyć szosę Sieradz – Złoczew, skąd spodziewano się realnego zagrożenia wobec wyraźnych postępów nieprzyjaciela.

W godzinach południowych krwawe walki w okolicach Złoczewa toczył Oddział Wydzielony nr 2 płk. dypl. J. Grobickiego z niemieckim 13 korpusem polowym. W walkach tych zginęło 6 NN żołnierzy, którzy zostali pochowani na cmentarzu parafialnym w Złoczewie.

W dniu 2 września odwrotu spod Lututowa 1 pułku kawalerii KOP bronił jego 4 szwadron, który do Dębołęki dotarł tego samego dnia w godzinach nocnych.    Tymczasem w Sieradzu zaczęto wyprowadzać do Łodzi rezerwistów.

W nocy 2/3 września dowództwo armii otrzymało dodatkowy rozkaz marszałka E. Śmigłego – Rydza, który kazał pozostawić 10 DP na bezpośrednim przedpolu Sieradza, w celu ułatwienia współdziałania z 25 DP, która nie będąc zmęczoną mogła pomóc oddziałom gen. F. Dindorfa – Ankowicza. Akcja nie doszła jednak do skutku z powodu znacznych odległości i kłopotów z łącznością.

Dowódca dywizji polecił 31 pp. wraz z III dywizjonem 10 pal i 10 dac bronienia – przedmieść Sieradza na rubieży Smardzew – Zapusta Wielka – Kłocko – Jeziory – Monice. 30 pp. po przekroczeniu Warty po mostach sieradzkich miał obsadzić główną pozycję na odcinku szosa Sieradz – Zduńska Wola do Strońska. Oddziały Wydzielone nr 1 i nr 2 oraz 30 pp  bez trudu oderwały się od nieprzyjaciela i zajęły powierzone im odcinki obrony.

Tymczasem dowódca 28 DP gen. bryg. Władysław Gończa – Uzdowski otrzymał rozkaz odejścia z podległymi mu oddziałami spod wsi Wielgie na linię głównego oporu na Widawie pod Chrząstawą. Od strony Wielunia zaznaczył się nacisk pancernych oddziałów niemieckich 1 Dywizji Lekkiej, które nadwerężyły wysunięte oddziały 36 pułku Legii Akademickiej. Ponieważ w tych warunkach dywizja nie była w stanie dotrzeć do oddalonych o 40 km stanowisk, dlatego też postanowiła 3 września obsadzić linie przejściowe  na Warcie pomiędzy Burzeniem i Konopnicą.

72 pp ppłk. Karola Chrobaczyńskiego obsadził bez przeszkód odcinki pod Rychłocicami i Konopnicą. III batalion poszedł do rzeki o godz. 8.00 rano 3 września,  w chwili gdy most został trafiony bombą i wyleciał w powietrze. Natarcie niemieckie odparto, rzekę przekroczono w bród tracąc przy tym tabor i znaczną część broni ciężkiej. Po południu Niemcy wznowili natarcie. I tym razem zostało ono odparte, co okupiono stratami w ludziach. Poległ dowódca III batalionu, mjr Stanisław Jaszczuk, dowódca 6 kompanii por. rez. Lucjan Szczepański oraz wielu podoficerów i szeregowych.

W trakcie nalotu na stację kolejową w Sieradzu zniszczona została wieża ciśnień, pociąg z transportem wojska i pociąg z ewakuowanymi pracownikami ostrowskiego węzła kolejowego wraz z ich rodzinami. Zginęło wówczas około 100 osób.

O wiele cięższą przeprawę miał 15 pp „Wilków”. Jego II batalion przeszedł Wartę po moście w Burzeninie, bez większych przeszkód. Natomiast I batalion  podczas przekraczania Warty  w  Wielkiej Wsi został pomyłkowo ostrzelany przez ogień własnej artylerii. W czasie przeprawy ciężko ranny został pułk dypl. Władysław Frączek. Dowództwo po nim objął major Józef Ratajczak, dowódca II baonu. Po ostrzelaniu przez własną artylerię z I batalionu 15 pp. pozostały tylko resztki.

W tym samym czasie III batalion 15 pp został związany ciężkimi walkami z szybkimi oddziałami rozpoznawczymi nieprzyjaciela pod Stolcem, nad Oleśnicą. Pododdział ten został poważnie osłabiony poprzedniej nocy na skutek napadu silnego oddziału dywersantów niemieckich, którzy wywołali duże zamieszanie i uprowadzili jednego z dowódców kompanii. Podczas marszu doszło do starcia z większą  grupą wozów pancernych 1 Dywizji Lekkiej wroga. Silny ogień dział ppanc. strzelających na wprost 6 baterii 28 pal kpt.  Kowalca rozbił kilkanaście czołgów  wywalczył swobodną przeprawę batalionu przez Wartę. W nocy z 3 na 4 września III batalion  stanął na swoich pozycjach obronnych nad Widawką.

36 pułk Legii Akademickiej ubezpieczał odmarsz dywizji w Wielgiem i wycofał się ostatni. Pod Burzeniem przejął też obronę Warty od III batalionu 15 pp. Do wieczora odpierał szczęśliwie ataki 17 DP i 1 Dywizji Lekkiej pod Siemiechowem, zadając Niemcom straty i biorąc jeńców. Ogień artylerii niemieckiej zniszczył jedno działo 28 pal wraz z obsługą. Wieczorem pułk oderwał się od nieprzyjaciela kierując się do Widawy. W czasie marszu niektóre pododdziały pułku zostały rozerwane na skutek zatarasowania dróg tłumami uciekinierów, przez które musiały przebijać się siłą.

W tym dniu 1 kompania 31 pp z plutonem CKM z 10 DP pozostawiona w Błaszkach dla utrzymania łączności z 25 DP w Kaliszu, stoczyła walkę z oddziałem rozpoznawczym 24 DP i wycofała się na wschód.  Nieopodal Kliczkowa Małego walkę z Niemcami stoczyła 30 pp. 10 DP. Zginęło wówczas dwóch żołnierzy, których ciała pochowano na miejscowym cmentarzu.

Gen. F. Dindorf – Ankowicz obawiał się działań zmotoryzowanych oddziałów niemieckich, które mogły 3 września zająć nie obsadzoną jeszcze linię głównego oporu. Zwrócił się więc do gen. J. Rómmla z prośbą o przysłanie odwodu dla zabezpieczenia mostów na Warcie. Dowódca armii wydzielił ze składu 2 DP Legionów 4 pp legionów z dywizjonem artylerii „dla podparcia dywizji od tyłu”. 4 pp przybył do rejonu Sieradza wieczorem.

Po południu 3 września 20 p.uł. Kresowej Brygady Kawalerii wyruszył w kierunku miasta Warty, a pozostałe jednostki miały podjąć marsz nocny. W czasie marszu silny atak lotniczy zaskoczył i rozproszył kolumnę 20 puł.  Zginął 1 oficer i 8 ułanów; rannych było sporo. Pułk rozproszył się i dopiero po paru godzinach zebrał się w Rossoszycy.

W dniu 3 września dowódca Kresowej Brygady Kawalerii płk Stefan Hanka – Kulesza otrzymał wytyczne od dowódcy armii. Według nich miał on działać na lewym brzegu Warty, wysuwając się aż do Błaszek. W razie natarcia przeważających sił niemieckich miał opóźniać posuwanie się wroga i przejść do obrony na prawym brzegu Warty. Między godz. 5.00 i 6.00 brygada przeszła przez miasto Wartę i rozwinęła się w promieniu 6 – 9 km od niej. Około godz. 9.00 rano 22 puł podkarpackich odparł natarcie dwóch batalionów niemieckich. Walki wzmogły się około godz. 11.00 (według A. Zawilskiego była to godzina 10.30). Wówczas to płk S. Hanka – Kulesza wydał rozkaz oderwania się do nieprzyjaciela i odejścia w rejon Szadku. W czasie odwrotu miały być wysadzone mosty na Warcie. Niemcy, którzy już wcześniej bez walki zajęli miasto Wartę, przeszli rzekę bez większych przeszkód.  Za ten błąd gen. J. Rómmel odebrał płk. S. Hance – Kuleszy dowództwo nad brygadą, powierzając je płk dypl. J. Grobickiemu.  Według generała J. Rómmla, płk S. Hanka – Kulesza wykazał wyjątkową niefrasobliwość. Przekroczywszy bowiem mosty na Warcie wsiadł w samochód i pojechał do Łodzi, by osobiście zameldować w dowództwie armii o zastosowanym przez siebie manewrze i wycofaniu się w kierunku Szadku. Uważał to za wyjątkowy krok. Tymczasem brygada pozostawała przez kilka godzin bez swojego dowódcy.

W wyniku tego błędu odsłonięte zostało północne skrzydło Armii „Łódź” – 28 pp. W wyniku równie tragicznego nieporozumienia oddziały niemieckiej 10 DP sforsowały Wartę w okolicach Mnichowa. Był to odcinek obrony 31 pp, który 3 września bronił jeszcze przedmościa sieradzkiego. Pułk ten obsadzał pas 7 – 10 kilometrowy i od samego początku znalazł się w trudnej sytuacji. Dowódca dywizji gen. F. Dindorf – Ankowicz nie dysponował żadnymi siłami do obsadzenia odkrytej pozycji. Ingerował dowódca armii, kierując w ten rejon 4 pp z odwodowej 2 DP Legionów. Zanim jednak te oddziały dotarły na miejsce przeznaczenia anulowano poprzednią decyzję i wyznaczono im nowe zadanie – wzmocnienie 28 DP. W tym czasie okazało się, że gen. F. Dindorf – Ankowicz, dysponując już 30 pp, nakazał mu obsadzić również część odcinka 31 pp.

Tymczasem 31 pp, otrzymawszy przed świtem 4 września rozkaz o opuszczeniu przedmościa sieradzkiego, rozpoczął odwrót ku Warcie i około południa przystąpił do obsadzenia swojego odcinka obrony pod Mnichowem. Okazało się jednak, że w Dzigorzewie i Mnichowie są już Niemcy, którzy bez trudu opanowali wschodni brzeg Warty, na odcinku przez nikogo nie bronionym. Niemcy pojawili się też przed południowym odcinkiem 10 DP bronionym przez 30 pp.

Przyczółek pod Mnichowem próbowały odbić 4 i 5 września 1 i 2 batalion 31 pp. Przed zmrokiem 4 września artyleria niemiecka otworzyła ogień na stanowiska polskie w rejonie Dzierzązny i Włynia. Pod jego osłoną piechota niemiecka przeprawiła się przez Wartę i opanowała części tych wsi. Cztery kilometry dalej na północ 24 DP po opanowaniu wsi Mikołajewice przystąpiła do przeprawy przez rzekę naprzeciwko wsi Glinno, bronionej przez dwa plutony 28 pp w przygotowanych tu schronach betonowych. Gdy przeprawiająca się na gumowych pontonach piechota niemiecka zbliżyła się na odległość 300 metrów od wsi, wówczas odezwały się polskie karabiny. Artyleria niemiecka nie była w stanie ich rozbić. Udało się to dopiero czołgom, które nadciągnęły tu od strony wioski Brzeg i uderzyły na bunkry od tyłu. Załoga polska broniła się do ostatniego żołnierza. Próby kontrataku zorganizowane przez dowódcę 28 pp ppłk. Wincentego Kurka z udziałem 4 batalionu strzelców i Kresowej Brygady Kawalerii nie powiodły się. Obrońcy Glinna w liczbie 36, w tym dwóch oficerów zginęli. Pochowano ich na skrzyżowaniu dróg w wiosce, którą tak zaciekle bronili. Jeszcze przed rozpoczęciem boju o rzekę Wartę Niemcy mieli dwa przyczółki w rejonie na północ od Sieradza – w Dzigorzewie i Mnichowie.

Po przejściu mostu w Biskupicach II batalion 31 pp poniósł duże straty od ognia artylerii niemieckiej oraz broni maszynowej z Mnichowa. Dopiero wsparcie ogniowe III dywizjonu pal mjra Michała Borka przyniosło pewną poprawę sytuacji.

Wracająca spod Błaszek 1 kompania 31 pp. Uderzyła na Niemców w Mnichowie, ale została rozproszona nagłym ogniem artylerii przeciwnika. W takiej sytuacji ppłk Wincenty Wnuk, dowódca 31 pp, skierował 9 kompanię, która przed zmierzchem zdobyła Mnichów, lecz nie zdołała wyprzeć niemieckiego desantu za rzekę.

Nie lepiej działo się w środkowej części odcinka dywizji. Bezużyteczny kontredans polskich pułków i batalionów na przedpolu Sieradza doprowadził do tego, że obsadzenie pozycji zasadniczego oporu nie zostało przez 10 DP należycie przeprowadzone. Tymczasem  I batalion 31 pp wyruszył z Jezior rano 4 września i o godz. 8.00 przeszedł mostem drogowym przez Wartę. Po drodze dołączył też III batalion pułku. Niedługo potem, jak pisze W. Kozłowski, w południe oba mosty sieradzkie: drogowy i kolejowy, zostały wysadzone. Wysadzony został także most w Chojnem. Most kolejowy nie został w całości zniszczony,  a po wystających z wody przęsłach przechodzili na drugą stronę Niemcy. Około godz. 14.00 artyleria niemiecka rozpoczęła z ogromną siłą bój o Wartę. Dwie godz. później hitlerowcy podjęli kolejną próbę forsowania rzeki, tym razem w okolicach Chojnego.  Zniszczeniu uległy wówczas kładki i gumowe łodzie. W odwecie artyleria niemiecka celnie ostrzelała stanowiska pułku, niszcząc m.in. schron dowództwa, w którym ranny został ppłk Włodzimierz Szmyd, dowódca 30 pp.

W południe na wschodnim brzegu Warty, na odcinku Glinno – Dzierżązna, znajdowało się już zgrupowanie przeciwnika w sile ok. 2 batalionów, przy czym ogień artylerii niemieckiej wzmógł się tak bardzo, że zmasakrował wręcz zaległy 4 batalion strzelców i resztki 8 kampanii 28 pp. O świcie 5 września Kresowa Brygada kawalerii pod dowództwem pułk. dypl.  J. Grobickiego zajęła stanowiska na północ od Glinna.

Na Glinno uderzył 4 batalion strzelców, wsparty ogniem 6 baterii 10 pal por. rez. M. Siwińskiego i walczącą tu już wcześniej 1 baterią konną 13 dak kpt. Mariana Lewandowskiego. Jak relacjonował jeden z oficerów tego batalionu: „Pięć dni żołnierz nie spał, jadł trzy razy. Do ruchu naprzód musiałem napędzać […] Ale żołnierz się nie bał – był zbyt zmęczony. Padając – zasypiał. Mimo to natarcie 4 batalionu strzelców zatrzymało posuwanie się Niemców, zadając im dotkliwe straty. Niestety, Glinno nadal pozostawało w rękach nieprzyjaciela, który na dodatek rozpoczął oskrzydlanie walczących 28 pp i 4 batalionu strzelców. W dodatku ogień artyleryjski tak się nasilił, że spowodował bezwładny odwrót żołnierzy polskich spod Glinna. Po tym ataku płk. dypl. J. Grobicki wydał rozkaz wycofania się wojsk w okolice Szadku. W walkach tych zginęło jeszcze około 200 żołnierzy. Tymczasem pod Mnichowem, na odcinku 31 pp  nie zdołano wyprzeć Niemców za Wartę. Na rozkaz dowódcy dywizji 5 września o świcie ponowiono uderzenie wykonane przez część II batalionu 31 pp i wspomniany już wcześniej pociąg pancerny. Polskie natarcie rozpoczęło się równocześnie z niemieckim. Niedługo potem załamało się. W rezultacie tego Niemcy ponownie opanowali Mnichów i ruszyli – pod ogniem I batalionu 31 pp znajdującego się pod wsią Męka i III dywizjonu 10 pal. – w kierunku Rudy, a następnie wniknęli w las pod wsią Męka Jamy, wchodząc między I i II batalion 31 pp. W tej sytuacji ani dowódca pułku, ani dowódca dywizji nie mieli już żadnego odwodu, gdyż III batalion został skierowany pod Beleń. Nie pozostało więc nic innego, jak zdziesiątkowane i mocno porozrywane oddziały wycofać w kierunku Wojsławic. Pod bezpośrednim zagrożeniem niemieckiej piechoty wycofała się również polska artyleria. Dlatego gen. F. Lindorfowi – Ankowiczow zarządził odwrót całego swego północnego skrzydła nad rzekę Ner, co rychło uczynił.

Oprac. Jacek Majdański (tekst zamieszczony na naszym portalu w 2011 roku), fot. wikipedia

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, ale komentarze zawierające treść niecenzuralną, obraźliwą lub nieetyczną mogą zostać usunięte.

Dodaj komentarz

SPRAWDŹ, GDZIE JEST BURZA
Mapa burzowa Polski

Wrzesień 2025
Pon W Śr Czw Pt S N
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Więcej o wydarzeniach w naszym regionie znajdziecie w zakładce
„NADCHODZĄCE WYDARZENIA”

Copyright © 2024 InfoTydzień. Wszelkie prawa zastrzeżone.