Portal informacyjny powiatów: sieradzkiego, wieluńskiego, wieruszowskiego i gminy Praszka (pow. oleski)

InfoTydzień

Trwa karnawał, czyli czas zabawy, zimowych balów i korowodów przebierańców. Większość z nich ma swoje tradycje w zwyczajach ludowych. W wielu częściach województwa mieszkańcy odtwarzają dawne obrzędy m.in. związane z kolędą, która trwa do 2 lutego oraz z ostatkami, czyli pożegnaniem czasu hucznych imprez.

Jeśli nie we Wenecji, i nie w Rio de Janeiro, to karnawał tylko w Łódzkiem i do tego na ludowo. W całym województwie z początkiem stycznia ruszyły bale m.in. kostiumowe, jedyna do dziś kultywowana forma zabawy z bogatego dziedzictwa karnawałowych tradycji w regionie. Przed laty na balach np. maskowych czy charytatywnych bawiono się w miastach, a mieszkańcy wsi mieli swoje obrzędy m.in. chodzących po domach przebierańców, rytuały i zabawy przynoszące powodzenie pannom i kawalerom na wydaniu. Wielu mieszkańców pamięta te zwyczaje, które dziś odtwarzają tylko zespoły ludowe, uczestnicy warsztatów etnograficznych lub uczniowie szkół. Przebierańców w Łódzkiem można już spotkać rzadko.

– Te zapustowe zwyczaje i tak lepiej przetrwały w naszym regionie niż kolędowe – mówi Olga Łoś, etnograf z Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Jak dodaje, powodów, które doprowadziły do zapomnienia charakterystycznych, karnawałowych obrzędów jest wiele: postępujące wyludnianie się wsi, rozwój technologii, które stały się naszą nową rozrywką czyli zmiana sposobu życia współczesnych pokoleń i sama rola obrzędów, które kiedyś były związane z wierzeniami dotyczącymi np. płodności czy urodzaju ziem, a dziś są po prostu atrakcją.

A jak to kiedyś bywało?

Miś spod Sieradza

Najwięcej obrzędów karnawałowych w Łódzkiem kojarzy się z regionem sieradzkim.  Przez lata było tu popularne kolędowanie, czyli chodzenie po wsi kolędników z Herodem lub szopką przedstawiających scenki rodzajowe związane z narodzeniem Jezusa. Razem z Herodem chodzili też m.in. Żyd, Anioł i Śmierć. Znacznie dłużej przetrwały i cieszyły się większą popularnością przejścia przebierańców, którzy pojawiali się pod koniec karnawału, w czasie tzw. ostatków. Ten obrzęd, tak jak kolęda, był związany z zapewnieniem dobrobytu i urodzaju rolnikowi w nowym roku, a także płodności, zarówno uprawom, jak i mieszkańcom. 

– Zapustnicy, bo tak się nazywali, zaczynali chodzić od chałupy do chałupy pod koniec karnawału. Orszak był dość niepoprawny politycznie, bo byli w nim: Żyd, Cyganka, Dziad, Baba i Miś, a każda z postaci miała swoją rolę: Dziad obcałowywał panny, Cyganka wróżyła, Baba próbowała coś ukraść, Żyd zabierał to, co Baba ukradła, a Miś rozrabiał – opowiada Paweł Kieroń, etnograf z Muzeum Okręgowego w Sieradzu.  Miś, którego przebranie było wykonane z grochowin, to jedna z maszkar zapustnych, które miały przywoływać wiosnę, dlatego, jak dodaje Paweł Kieroń, zdarzało się palenie grochowin, co było dawaniem sygnału zimie, żeby już sobie poszła. 

Sieradzki miś zapustny, utrwalany w tradycji przez wielu twórców ludowych, stał się inspiracją dla kultowego już „Misia” Stanisława Barei. Jednym z artystów wykonujących maszkary był Stanisław Kałuziak z wsi Chojne pod Sieradzem. Współpracował m.in. z Cepelią, gdzie trafiały jego prace i to prawdopodobnie w ten sposób natrafili na kukłę filmowcy, a potem dotarli dla pana Stanisława, który wykonał misia na „miarę możliwości” polskiego kina. Misie pana Stanisława do dziś można oglądać w sieradzkim muzeum – największy ma ok. 2,5 metra.

Karnawałowe tradycje na sieradzkiej wsi to nie tylko zapustnicy. Czas tuż przed wielkim postem upływał na zabawach z sutym poczęstunkiem i tańcami. W okolicach Goszczanowa popularny był zwyczaj, który przywędrował do Łódzkiego ze Śląska, czyli babski comber (od słowa cembrowina, który oznacza krąg). Była to „babska” impreza, podczas której młoda mężatka musiała się wkupić w łaski doświadczonych gospodyń. Później do pań dołączali panowie, a młody mąż musiał wykupić swoją drugą połowę. Takiego „cymbra” urządzano m.in. w Poniatowie pod Goszczanowem, gdzie starsze stażem mężatki na wózku z poduchą woziły po wsi młode gospodynie. Tradycja była żywa do 1973 roku, choć jeszcze później Gminny Ośrodek Kultury w Goszczanowie, dwukrotnie ją odtworzył.

– Pierwszy raz w 2003 roku, drugi w 2005, ale później już nie było mieszkańców, którym zależało na tym obrzędzie. Ci najstarsi odeszli, nowi nie znali zwyczaju – przyznaje Renata Pawlak, dyrektor GOK w Goszczanowie.

Były też zabawy dla starych panien i kawalerów. Dla tych pierwszych był Podkoziołek. Była to zabawa w  ostatkowy wtorek, podczas której panny musiały odkupić swoją winę, za to, że nie wyszły jeszcze za mąż. Centralnym punktem była figurka Koziołka (chłopca), w której cebule symbolizowały płodność. Był też talerz (położony  pod Koziołkiem), na który panny wrzucały pieniądze. 

W regionie sieradzkim i panowie i pary tańczyli na „len” i na „konopie”, czyli tańce na urodzaj. Panowie skakali na konopie, a panie na len. Skacząc w parach, jedna osoba była podparcie dla drugiej, która mogła wtedy wyżej skakać. Obrzęd utrwalił na swoim obrazie „Kozoki sieradzkie. Na konopie” w z 1970 roku.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, ale komentarze zawierające treść niecenzuralną, obraźliwą lub nieetyczną mogą zostać usunięte.

Dodaj komentarz

SPRAWDŹ, GDZIE JEST BURZA
Mapa burzowa Polski

Styczeń 2025
Pon W Śr Czw Pt S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Więcej o wydarzeniach w naszym regionie znajdziecie w zakładce
„NADCHODZĄCE WYDARZENIA”

Copyright © 2024 InfoTydzień. Wszelkie prawa zastrzeżone.