Burzenin jest niewielką osadą położoną nad Wartą. Przez wiele powojennych lat w parafii posługiwały siostry ze Zgromadzenia Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi. Mało kto słyszał o zakonnikach.
Stanisław Pstrokoński urodził się w 1590 r. Lata młodzieńcze spędził na dworze Zygmunta III Wazy. Prawdopodobnie pod wpływem Piotra Skargi, nadwornego kaznodziei króla, wstąpił do zakonu jezuitów. W Rzymie ukończył studia i przyjął święcenia kapłańskie. W 1630 r. został spowiednikiem Zygmunta III. Był nim aż do śmierci monarchy. W 1644 r. został dyspensowany od ślubów zakonnych i pozostał księdzem świeckim. W 1645 r. doszedł do godności biskupa chełmskiego.
Rok później otrzymał w zarząd opactwo tynieckie. Mimo braku zgody ze strony stolicy apostolskiej od razu objął rządy w opactwie. Pobierał dochody, przeprowadzał wizytacje, reformował, budował i rewindykował majątek opactwa. W 1650 r. przebywał w Rzymie. Próbował tam wystarać się o zatwierdzenie na opactwie w Tyńcu. Władze kościelne odmówiły mu jednak zgody. W latach 1651 – 52 nasilił się konflikt Pstrokońskiego z benedyktynami. Mimo braku zatwierdzenia papieskiego, przyznali mu oni władzę administracyjną, odmawiając jej w sprawach duchowych i nie godząc się na jego interwencje dotyczące zakonników.
W tym czasie Stanisław Pstrokoński podjął decyzję o budowie klasztoru dla bernardynów w Burzeninie. W 1652 r. zwrócił się do zarządu bernardyńskiej prowincji z propozycją ufundowania klasztoru przy wzniesionym przezeń 10 lat wcześniej kościele św. Stanisława i Wojciecha. Bernardyni fundację przyjęli. Postarali się nawet o pozwolenie generała zakonu. Jednak do realizacji pomysłu nie doszło. Przyczyn możemy się tylko domyślać. Niewykluczone, ze związane są z utratą w tym czasie wpływów z opactwa tynieckiego. Poza tym część dóbr biskupa znajdowało się na terenach objętych powstaniem kozackim Bohdana Chmielnickiego. Według jego relacji z 1653 r., na terenie administrowanej diecezji 54 kościoły parafialne zostały obrabowane, a 10, w tym również chełmską katedrę, zniszczono lub spalono. W tym czasie zginęło 36 księży, a kolejnych 40 zmarło w czasie zarazy. Mimo to biskup w miarę swych możliwości wspierał rozwój szpitali i przytułków, troszczył się o chorych i kaleki. Zawsze pamiętał o bezdomnych i wszystkich tych, dla których ta pomoc była niezbędna do przeżycia. W miarę posiadanych środków wspierał ubogie kościoły i parafie.
Zmarł w 1657 r. w czasie swojego pobytu na Węgrzech.
Burzenin nigdy nie doczekał się zakonników.
Po drugiej wojnie światowej przy ulicy Kościelnej 20 istniał dom zakonny, w którym rezydowały siostry ze Zgromadzenia Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi. Zajmowały się opieką nad chorymi w Domu Pomocy Społecznej w Witowie, Nauczały także religii i wspomagały w pracy miejscowego proboszcza. Z powodu jednak zmniejszającej się liczby sióstr dom zakonny został zlikwidowany.






























Dodaj komentarz