Portal informacyjny powiatów: sieradzkiego, wieluńskiego, wieruszowskiego i gminy Praszka (pow. oleski)

InfoTydzień

O pomocy udzielanej Żydom w Warszawie napisano już nie jedną książkę. Takie postacie jak Irena Sendlerowa są symbolem tamtych czasów. Ciągle jednak bezimienni pozostają ludzie z tzw. prowincji, którzy często z narażeniem własnego życia wspierali swych żydowskich sąsiadów.

Wielu Żydów swoje ocalenie zawdzięcza Polakom, którzy pomagali im często z narażeniem swojego życia. Robili to bardzo ostrożnie, bowiem za pomoc ludności wyznania mojżeszowego groziły surowe kary, łącznie z karą śmierci. Polacy do getta dostarczali głównie żywność i lekarstwa. Pomagali Żydom również zlecając im do wykonania różne prace. Szczególnie dużą popularnością cieszyli się krawcy. Jednym z krawców świadczących usługi był Kupperwaser. Często odwiedzali go Polacy w getcie. Niestety jedna z takich wizyt skończyła się tragicznie zarówno dla niego jak i jego klienta. Obaj zostali rozstrzelani.

Klientem żydowskiego krawca Lewkowicza w złoczewskim getcie był mieszkaniec miasteczka Stanisław Biernacki. Często przerzucał za druty materiał, z którego tamtejsi rzemieślnicy szyli ubrania. Niewiele brakowało by jedna z wizyt skończyła się dla niego tragicznie. Trafił bowiem akurat na obławę. Mimo, że ścigająca kula zraniła go, to jednak udało mu się uciec. Czesława Wlaźlak nosiła pończochy do repasacji do żony żydowskiego kierownika getta. Poza tym nosiła ona do getta cebulę, chleb i inne produkty. Według niej w Sieradzu jeden z Niemców ukrywał Żyda. Jak napisała: „Mieszkał w ładnym domu, niedaleko szpitala. Nazywał się chyba Marszał. Był to wysoki, stary już człowiek. Jeździł bryczką po ulicach Sieradza i chodził do kościoła ewangelickiego. W piwnicy swego domu ukrywał żydowskiego krawca. Ten dobry Niemiec, w czasie wojny stracił syna, którego zadenuncjowano za spotkania z jego ukochaną , Polką i wysłano na front gdzie poległ”.

Żydom sieradzkim pomagały również ss. Urszulanki. W miarę możliwości podrzucały im jedzenie, czasem ubrania. Równie serdeczną, co katolickich, otoczyły także opieką jeńców żydowskich. Siostra Edyta Zawistowska, która opiekowała się ich salą, wiele razy płakała wraz z nimi i błagała nadzorcę, aby nie bił chorych z sali, którą się opiekowała. Prośby te, choć na kilka dni, ale przynosiły skutek. Ponadto siostry pomogły w zwolnieniu ze szpitala i wyjechaniu do Katowic Albertowi Montag. Również Kazimiera Mitzmacher mogła wyjechać do Rzeszy, pod zmienionymi personaliami, dzięki ss. Urszulankom.

Życie siostrze P. A. Jaskulance zawdzięcza doktor Władysław Stein. Leżał między innymi jeńcami, walcząc o życie. Miał wyrwaną łopatkę i obojczyk, okaleczone płuca i gorączkę sięgającą 40ºC. Kiedy Niemcy chcieli przenieść go na salę, gdzie leżeli inni Żydzi, to właśnie na jej prośbę pozostawiono go wraz z innymi oficerami.

R. Wójcik, znakomity dokumentalista zamieścił w artykule „Łączy nas mur…” relacje Władysława Kubickiego i Stanisława Kubackiego. Opowiadają one o tym jak Sieradzanie pomagali Izraelitom. „Wraz ze Stanisławem Kubackim – wspomina W. Kubicki – pomagaliśmy Żydom w getcie sieradzkim. Z posesji Szczeblewskich przerzucaliśmy im cukier, mąkę, chleb, drzewo, co było można. Wiele otrzymała od nas dentystka Mehlowa. Nic za to nie braliśmy, bo gdzież byśmy mieli sumienie żądać zapłaty, kiedy była im straszna nędza”. S. Kubacki wspomina: „Pomagaliśmy im stale dostarczając […] żywność za pieniądze i także bezinteresownie, a przeważnie nasza matka Anna Wróbel […], która także ukrywała Żydów. U nas także ukrywał się pod łóżkiem Żyd Bobrowski, nasz gospodarz”.

Aleksandra Wisławska pomagała rodzinie Neumanów. Przynosiła książki i przybory piśmienne dla 12 – letniego Ryszarda, mydło cukier, rzeczy dla małego dziecka.

W dniu 25 sierpnia 1942 r. kiedy stłoczono wszystkich Żydów w kościele, bez możliwości wychodzenia na zewnątrz, nawet w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych, wystarały się siostry za pośrednictwem żony komendanta policji, o możliwość zbudowania na zewnątrz prowizorycznej latryny. Od tej pory, aż do czasu wywiezienia wszystkich z Sieradza pozwolono im na wychodzenie za potrzebą w grupach kilkuosobowych. Wtedy też siostry przemycały i podawały matkom mleko i herbatę dla niemowląt.

Antoni Bartolik przeszedł w Oświęcimiu prawdziwe piekło. Cudem tylko uniknął śmierci. Pomogli mu inni współwięźniowie. Wcieli go do brygady murarskiej. Stał już dość wysoko w hierarchii obozowej, kiedy do Oświęcimia przywieźli grupę Żydów z Sieradza. Trafili oni tu z likwidowanych obozów na terenie Wielkopolski. Wśród nich był także opisywany wcześniej D. Józefowicz. Na początek udało mu się zdobyć dla nich bochenek chleba i trochę zupy. Na jego apel o pomoc dla Żydów sieradzkich koledzy odpowiedzieli pozytywnie. Każdy z nich przyniósł co mógł do jedzenia. A. Bartolik zaniósł więc to wszystko na kwarantannę, gdzie znajdowali się akurat Józefowicz i jego koledzy. Kiedy skończyła im się kwarantanna trafili do obozu, gdzie nastąpiła selekcja. A. Bartolik wystarał się również o przeniesienie D. Józefowicza oraz braci Jerzego i Tejwełe Nejmanów do sekcji murarskiej. Dzięki temu wszyscy przeżyli.

Polakiem, który pomagał Żydom był także Wincenty Gawron. Wyprowadził z getta niejakiego Nejmana. Załatwił mu też kartę pracy. Jemu swe ocalenie zawdzięczają też właściciele mleczarni, mieszącej się przed wojną przy ul. Zamkowej.

Żydom sieradzkim pomagała także rodzina Dudczaków, prowadzących od lat zakład pogrzebowy. W ślepej piwnicy trzymali oni specjalną trumnę, w której przechowywali uciekinierów. W sumie uratowali kilkudziesięciu Żydów.

Fot. Wikipedia

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, ale komentarze zawierające treść niecenzuralną, obraźliwą lub nieetyczną mogą zostać usunięte.

Dodaj komentarz

SPRAWDŹ, GDZIE JEST BURZA
Mapa burzowa Polski

Wrzesień 2024
Pon W Śr Czw Pt S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Więcej o wydarzeniach w naszym regionie znajdziecie w zakładce
„NADCHODZĄCE WYDARZENIA”

Copyright © 2024 InfoTydzień. Wszelkie prawa zastrzeżone.